„Bieszczady Kłeckie”
Dodane przez admin dnia Lipiec 09 2018 20:00:00
Kompleks leśny na granicy gminy Kłecko i Kiszkowo to tereny pokryte jeziorami, małymi oczkami wodnym, poprzecinane wąwozami, wzgórzami porośniętymi zaroślami – tak wyglądają „Kłeckie Bieszczady”. Region zupełnie nieznany mieszkańcom naszego powiatu. A tymczasem jest to raj dla miłośników przyrody, fanów rowerowych i pieszych wędrówek. Jak tam dojechać? Należy kierować się drogą z Gniezna do Kiszkowa i skręcić w kierunku miejscowość Kamionek. Po przejechaniu ok. 1,5 km dotrzemy do wsi, a po jej przejechaniu zaczyna się cudowna i dzika kraina… „Bieszczady Kłeckie”.
Treść rozszerzona
„Bieszczady Kłeckie” (jak wieść gminna niesie nazwę wymyślił Krzysztof Gronikowski) to jeden z najpiękniejszych regionów w powiecie gnieźnieńskim. A zarazem najmniej znanych. Jest tu rzeczywiście wszystko, czego można zapragnąć: czyste powietrze, urocze wąwozy, ciche oczka wodne, krystaliczne cieki wodne, malownicze wzgórza, cieniste lasy, tajemnicze uroczyska, przyrodnicze osobliwości, interesujące zabytki. Można tu wędkować, zbierać jagody i grzyby, wędrować pieszo, jeździć na rowerze, konno, żeglować oraz – smakowitych gospodarstwach agroturystycznych - skosztować smakowitych potraw.

Najłatwiej w „Bieszczady Kłeckie” trafić wspomnianą drogą z Gniezna do Kiszkowa, skręcając do Kamionka. Jadąc tym traktem warto zwrócić uwagę na rosnące tuż przed samą wsią dęby – pomniki przyrody, noszące imiona: „Kazimierza Odnowiciela”, „Mieszka II”, „Chrobrego”, „Czcibora”, „Mieszka I”, „Jordana”i „Ottona III”. Największy z nich ma – „Chrobry” – ma w obwodzie 440 cm! Trasa to wije się przez las, to opada w dół, to się wznosi. Jest wąska, a skarpy na poboczach porastają krzewy. Po pokonaniu ostatniego obniżenia terenu wychodzi się z lasu na otwartą przestrzeń i wiedzie w stronę zabudowań folwarcznych wsi Zakrzewo.

Tajemnice hrabiowskiego krzyża i... żółwie!
Wędrując tą właśnie trasą, napotkamy na miejsce związane z legendą. Jedna z nich wiąże się z wsią Kamionek, która leży nad jeziorem o tej samej nazwie, przy drodze brukowej, łączącej Imiołki z Zakrzewem. Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1580 roku. Owa legenda dotyczy tajemniczego krzyża stojącego kilkaset metrów za wsią. By do niego dojechać, należy jadąc do Zakrzewa (o pałacu w Zakrzewie w zakładce „Pałace i dwory”) - skręcić w prawo na leśną drogę. Od drogi brukowej widać jezioro Kamionek (według wielu w akwenie tym są... żółwie!), a po przejechaniu leśnym duktem ok. 400 metrów, natrafimy na drewniany krzyż stojący na zboczu, po lewej stronie. Jak opowiedzieli nam mieszkańcy Kamionka, krzyż został postawiony przez hrabiego Albina Węsierskiego (właściciela Zakrzewa) w podziękowaniu za szczęśliwe wyzdrowienie jego syna, w miejscu gdzie spadł on z konia i mocno się poturbował. Tyle głosi podanie. Jednak mieszkańcy Kamionka, jak i okolicznych wsi twierdzą, że w okolicach krzyża zdarzają się dziwne historie…

„Czady biesów”
„Bieszczady Kłeckie” powstały na skutek wypiętrzania gór a interesujący nas obszar swój kształt zawdzięcza działalności lodowca. Strome zbocza porośnięte lasem liściastym, łagodne pagórki porośnięte trawą, a w naszym przypadku to pola obsiane rzepakiem lub zbożem i atmosfera. Opary i mgiełki unoszące się nad mokradłami i jeziorkami to prawdziwe „czady biesów”. Dowodem na to jest wspomniany krzyż, w miejscu gdzie „coś” spłoszyło konia właściciela Zakrzewa, Zbigniewa Węsierskiego. Ta atmosfera sprawia, że czujemy iż znaleźliśmy się w dzikim ostępie, na jakimś uroczysku daleko od cywilizacji mimo, że do najbliższej asfaltowej drogi jest od pięciuset metrów do, najwyżej kilometra.

„Drewniany skarb” w Waliszewie
Właśnie okolice Waliszewa są jednym z ciekawszych miejscem w tym rejonie. Jest to kraina wybujałych wzgórz, urwistych stoków, głębokich przełomów oraz malowniczego jeziora Lednica. Są też szerokie pola i łąki, rozległych lasów i drogi obsadzane liściastym starodrzewem.

Jednak najpiękniejszym, wartym odwiedzin miejscem jest drewniany kościółek pw. św. Katarzyny w Waliszewie. Nie jest znana dokładna data erekcji waliszewskiej parafii, ale jej dzieje sięgają roku aż 1253. Wówczas to książę wielkopolski Przemysł I przekazał gnieźnieńskiej Kapitule Metropolitalnej część należących do niego wsi - w tym również Waliszewo. Mieszkańcy wsi dość długo jednak musieli czekać, nim pobudowano kościół. Pierwsza świątynia wzniesiona została pomiędzy 1331 (najazd Krzyżaków) a 1404 rokiem. Dopiero wówczas było możliwe powstanie parafii.

Obecnie stojący kościół pobudowano w roku 1759 z fundacji oficjała brzesko - litewskiego, bp. Ludwika Riancour. Świątynia jest skromną, jednonawową budowlą orientowaną o konstrukcji zrębowej. Po zakończeniu I wojny światowej zamierzano całkowicie ją zlikwidować a kościół rozebrać. Dlaczego tego zaniechano? Prawdopodobnie przysłużył się temu cud, o którym można usłyszeć od miejscowej ludności. Oto gdy próbowano ze wsi wywieźć Najświętszy Sakrament, przechowywany do tego czasu w kościele, konie odmówiły posłuszeństwa - stawały dęba nie chcąc przekroczyć granic wioski. W miejscu tym do dziś stoi upamiętniający to wydarzenie krzyż. By jednak zwiedzić kościółek – a naprawdę warto – trzeba to uzgodnić z proboszczem parafii w Sławnie.

Ziemia Polan
Na tym obszarze – ziemi, gdzie rodziła się państwowość polska - rozciąga się kraina niezwykle malownicza i zróżnicowana. Jej piękno i osobliwości zachwycały i inspirowały poetów (Lednicka Wiosna Poetycka), artystów (mieszkał tam rzeźbiarz Julian Boss-Gosławski). Są tu jeszcze zakątki, których nie dotknęła cywilizacja. A jednocześnie w ostatnich latach w tym regionie dołożono wiele starań, żeby przyciągnąć turystów, zapewnić im jak najlepsze i zróżnicowane warunki wypoczynku. Warto te „nasze” lokalne Bieszczady w sercu powiatu gnieźnieńskiego zobaczyć zarówno latem, jak i zimą.

Karol Soberski